Strona główna

długa notka


Wyjechałam na weekend. Z racji tego, iż byłam odcięta od internetu i wogóle od komputera, z racji tego, iż cierpiałam na chroniczny nadmiar czasu pisałam na kartce swego niby bloga. Notatki zamieszczam poniżej. Chronologicznie.

Piątek godz. 21:47

Przedemną żóły kubek z reklamą kawy Ellite Optima, a w nim czarna cherbata. Zawsze gdy przyjeżdżam na wieś lubię zaparzyć sobie moczopędny (w moim przypadku) napój, wziąć książkę z gramatyką angielską tudzież słownictwem, usiąść obok ciepłego pieca i zanurzyć się w lekturze. Uwielbiam ciągle ten sam dźwięk wydawany przez muchę (ciekawe czy to ta sama od lat?), która latając pod lampą rozbija przeraźliwą ciszę na drobne kawałki. Czasami ujadające psy wspomagają samotnego owada w tym starciu. Magia takiego wieczoru spędzonego przy starym, ciepłym piecu jest niesamowita. Jedyne tylko uczucie mąci we mnie ten sielankowy stan - SAMOTNOŚĆ. Doskwiera mi ona w takiej sytuacji tak mocno, że aż boli. Zadziwiające jest to jak mocno człowiek może być uzależniony od poczucia bliskości drugiej osoby. Wydaje mi się, iż samotność nie leży w naszej naturze. Owszem krótkotrwała izolacja czasami dobrze robi, ale długoterminowa może prowadzić do wielu bardzo negatywnych rzeczy. Gdy ktoś mi zadaje pytanie: "Czego najbardziej się boisz?", zawsze odpowiadam, iż ludzka głupota jest przerażająca. Teraz update-uję moją odpowiedź i dodaję jeszcze samotność.

Sobota godz 00:03

Ta mucha co latała pod lampą wkurwiła mnie. Zabiłam ją książką od matematyki mojej siostry.
Narzędzie zbrodni:

Matematyka .Zbiór zadań do liceów i techników. klasa I, zakres podstawowy i rozszerzony
Krzysztof Kłaczkow
Marcin Kurczab
Elżbieta Świda
Oficyna Edukacyjna * Krzysztof Pazdro, Warszawa 2002 r.


Sobota godz. 23:48

Skończyłam właśnie czytać drugi raz "Śniadanie Mistrzów" autorstwa Kurta Vonneguta. Tym razem pokusiłam się na wypisanie kilku trafnych spostrzeżeń. Nie będę ich tutaj jednak przytaczać, aby nie zrazić co poniektórych do lektury tego dzieła. Nie wydaje mi się, aby głębokie wnikanie w rozmiary męskiego penisa (tudzież waleni) było zachęcające do sięgnięcia po "Śniadanie". Chociaż może niektórym paniom wyda się to wystarczająco interesujące. Przyznam szczerze, iż Vonnegut 'dosłownie' tak obrazowo przedstawił to zagadnienie, iż użyłam rąk, aby w przybliżeniu określić długość 7 cali. Oczywiście moje starania zakończyły się fiaskiem, ponieważ mój mózg nie jest zdolny do oszacowania jakichkolwiek odległości, wysokości, grubości, szerokości lub jak w tym przypadku długości (1 cal = 2,54 centymetry).
Zastanawiam się teraz nad formą zachęty dla panów. I byłabym niesprawiedliwa gdybym podała atut innej kategorii, niż ten opisany w werrsji dla pań. Sądzę, iż bobry są dostatecznym i 'zadawalającym' (hehe) powodem do rozreklamowania powieści wśród mężczyzn. Tutaj jestem już jednak zmuszona przytoczyć cytat:

"Zbliżenie bobra to było zdjęcie kobiety bez majtek i z rozłożonymi nogami, uwidaczniające otwór pochwy. Wyażenie to wymyślili fotoreporterzy, którym często zdarzało się zaglądać pod sukienki na miejscach wypadków, zawodach sportowych, drabinach przeciwpożarowych i tak dalej. Potrzebne im było hasło, które mogliby wykrzykiwać do innych dziennikarzy, znajomych policjantów, strażaków i tak dalej, żeby wiedzieli, co mogą zobaczyć, w razie gdyby ich to interesowało. Hasłem się stało słowo: 'Bóbr'.
W rzeczywistości bóbr jest dużym gryzoniem. Lubi wodę i dlatego buduje groble. Wygląda tak:

Natomiast bóbr, który tak podniecał fotoreporterów, wygląda tak:

tutaj drugi rysunek - odsyłam do książki

Stąd właśnie wychodziły dzieci."


Wbrew pozorom nie jest to książka pornograficzna. Być może sposób przedstawienia jej przeze mnie wskazuje na to, ale tak nie jest. Opis ten został z premedytacją ustawiony na taki tor myślenia. Za ewentualne pociągi na tej trasie z góry przepraszam. Życzę miłej lektury.
I tak dalej.



floorfilla 2003-11-02 23:57:12
skomentuj (0)